Ania Galińska,
22. 02. 2012
| wielkie wyjście

Malowanie na ciele

Kilka tygodni temu pokazywałam Wam na blogu moją wizję body paintingu. Jest to wersja bardzo graficzna, składająca się z kilkuset elementów – przypominająca rzecz jasna tatuaż.

Dostałam wiele maili i wiadomości z prośbą o dokładniejsze informacje, bo pomysł się bardzo spodobał – co rzecz jasna mnie bardzo cieszy.

Jest to wersja bardziej zaawansowana od „prostszych”, klasycznych body paintings, które wykonuje się sprayami i dodaje elementy. Stopień skomplikowania, trudności i czasu zależy od ilości i wielkości elementów. Motyw może być przygotowany z szablonów, choć przyznam szczerze, że nie mam pojęcia jak to dokładnie z szablonem zrobić ponieważ ja wszystko robię na bieżąco i łączę elementy „ z głowy” – stąd kreacja za każdym razem jest inna.

Jak wyglądają poszczególne etapy?

Najpierw trzeba dokładnie odtłuścić ciało – najlepiej zrobić to tonikiem. Później czekamy aż skóra wyschnie i zaczynamy szkic kredką. Powstały zarys wypełniamy kremowym cieniem bądź eyelinerem. Oczywiście to „makijaż” mało ekonomiczny i zużyjecie do niego zapewne sporo kosmetyku. Na motyw można później dołożyć kolorowy lub jednobarwny brokat, dokleić pióra, cekiny itp.

Body painting jaki widzicie na zdjęciu to świetny pomysł na imprezy dla osób, które chcą się wyróżnić lub dla tych wszystkich, którzy wybierają się na przebierane party. W tym roku miałam przyjemność robić już kilka body paintings na imprezy i wszystkie sprawdziły się na 5+. Rysunki „przeżyły” przez większą część imprezy. Wszystko oczywiście zależy od temperamentu i aktywności osoby, która jest nosicielką obrazka.

Polecam używać produktów wodoodpornych, jeśli make up ma przetrwać całą noc. Zawsze mówię moim modelkom, że zmywanie tego jednodniowego tatuażu zajmie zdecydowanie więcej czasu niż codzienna kąpiel.

Pamiętam, że pierwszy raz robiłam tego typu makijaż w szkole jako pracę dyplomową. Tak jak w filmiku pokryłam obie ręce i ramiona z dekoltem. Pracowałam około pięciu godzin – a to przecież zaledwie ¼ powierzchni ciała. Jeśli zamierzacie przygotować coś dużego, dobrze mieć osobę do pomocy, ale absolutnie polecam osobę, która nie miała problemu z kolorowankami w latach wczesno szkolnych.

Specjalnie dla Was dorzucam fotki z sesji, na której pokryta jest ciut większa powierzchnia ciała, elementy są drobniejsze, zaś brokat pominięty.

Szczególnie polecam na przebierane imprezy.
Efekt „Wow” murowany!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.



+ 6 = dziesięć